14 November 2016

Kenzo x HM

06:00
Omnichannel to nowe modne słowo, którego powinniśmy się nauczyć w najbliższym czasie. Tego roku sprzedaż nabrała niebywałego rozpędu: musimy mieć wszystko chwilę po tym jak zostanie zaprezentowane po raz pierwszy. Są tego pewne konsekwencje, jedną z których jest zbyt szybki przepływ informacji i krótkotrwały efekt. Z dnia na dzień pojawiają się nowe trendy których pragną setki konsumentów. By zostać na fali potrzebujemy błyskawicznie zorientować się w przemieniającej się i przemijającej rzeczywistości. Najbardziej w pamięci pozostają wspólne prace szwedzkiego giganta H&M i znanych projektantów. Moda dostępna dla każdego - to populistyczne hasło, którym śmiało określam to zjawisko. Raz do roku budzi się w nas prawdziwe zakupowe zwierzę i limitowana kolekcja, efekt współpracy, wydaje się być na wyciągnięciu ręki lecz trzeba być gepardem świata mody by nim zawładnąć.



Tej jesieni H&M zaprasza nas do świata pełnego ekscentryki, rzeczywistości z równoległego wszechświata: świata Kenzo. Lookbook tej współpracy po raz kolejny potwierdza: Kenzo przesuwa granicę pomiędzy rzeczywistością a bajką pozwalając każdemu poczuć się w roli Charliego w fabryce czekolady. Zwierzęce wzory i kalejdoskop przeróżnych kolorów hipnotyzują i wciągają  do innego świata.



A słynny tygrys? Przez kilka sezonów był moim największym marzeniem, ryczał z co drugiej gali czy wybiegu i teraz w momencie kiedy mógłby wydawać się zbyt faux-pas widzę jego bliźniaka w oczekiwanej przez wielu współpracy H&M i Kenzo. Tym razem zwinął się grzecznie i oczekiwał na moment gdy go kupię. Tym razem okazało się to o wiele łatwiejsze niż w przypadku poprzednich kolaboracji. Jeszcze przed zapowiedzianą godziną sprzedaży zaczęłam intensywnie przygotowywać się: otworzyłam okno przeglądarki i zapewniłam sobie kilka wolnych chwil. Kolekcja jak również cała polska strona H&M okazała się jednak niedostępna przez dłuższy czas, musiałam więc z przykrością odłożyć komputer i włączyć się do dyskusji na treningach w pracy. W chwili przerwy usiadłam po raz kolejny by odświeżyć stronę sklepu i podziwiać wyprzedany rozmiar XS oraz S. Na moje szczęście, o godzinie 11:30 wciąż pozostała możliwość kupna czarnej bluzy z falbankami u szyi, w obu rozmiarach. Później wieczorem dowiedziałam się od męża (ciekawa wciąż jestem odkąd śledzi taki temat), że nawet w sklepie stacjonarnym kupujące zostały potraktowane w należący sposób i po południu(?) doszła solidna dokładka, co umożliwiło zakup szerszemu audytorium. Tym razem więc u mnie w pracy chodzi co najmniej trzech tygrysów Kenzo :D




 



8 November 2016

Zaplanuj swój czas z kalendarzem Elle

06:00
Nie wyobrażam rozpoczęcia miesiąca bez nowego czasopisma. Elle, Glamour, Vogue czy Harpers Bazaar muszą być, najlepiej w wersji poszerzonej. Taką opcję proponuje między innymi Elle edycja polska. Grudniowy numer w tym roku zawiera minimalistyczny czarny kalendarz z różowymi akcentami (jak na kobietę przystało mieć coś różowego w torebce). Choć doskonałe planowanie wydaje się być moim atutem oraz w niektórym stopniu sposobem na życie, wymaga ono ładnych narzędzi, jednym z których jest dobry i sprawdzony papierowy notes czy kalendarz...

 jak planować swój czas fashion blogger

Tak już się złożyło że fashion blogger to stworzenie bardzo meteo-zależne. Warunki atmosferyczne najpierw sprawiają, iż z nastąpieniem jesieni zmniejsza się liczba godzin na udane zdjęcie, następnie bez przerwy leje deszcz a jeszcze później ustawia się w naszej szerokości geograficznej taka temperatura, która nie pozwala na rozmaite stylizacje. Fashion blogger wspomina jednak że nie samą modą człowiek żyje. Okazuje się, że istnieje tyle ciekawych tematów poza plenerem które warto wcisnąć w tematykę bloga i jest nimi na przykład zdrowe odżywianie, zakupy na Święta, własnoręcznie robione upominki, dekoracja wnętrz. Ile jeszcze pozostaje tych, które nie przechodzą w tej chwili do głowy. Pewnym jest jedno: nawet bardzo powierzchowne zainteresowanie nowym tematem wymaga czasu...a planowanie każdego nowego wpisu - dokładniejszej strategii. 

Czas - to zasób którego najbardziej brakuje. Ci których praca związana jest ze ścisłym planowaniem lub którzy używają tej umiejętności do spraw codziennych, wiedzą o tym najlepiej. Z myślą o takich potrzebach został stworzony kalendarz do grudniowego numeru Elle Polska. Czyżby przesadzałam? Kalendarz jak kalendarz, ma w sobie czyste pola do wpisania wydarzeń, co więcej można od niego chcieć? Odpowiem jak osoba, która woli mieć minimum rzeczy przy sobie:
  • jest lekki, lżejszy od smartfona
  • ma wygodny format, dlatego wygodnie się go trzyma w jednej ręce
  • zawiera inspirujące zdjęcia letnich numerów Elle (zawsze będzie czym zająć dziecko przez jakąś chwilę)
  • dla trzymających się postanowień noworocznych: zawiera sekrety i porady szczupłej sylwetki
  • kilka stron porad zdrowego odżywiania się pod czas śniadań a nawet plany zajęć do początkujących biegaczy. 
 konkurs ellepoland


Mam na pewno delikatnie inne plany na rok nadchodzący niż odchudzanie lub półmaraton ale wiem, że ten kalendarzyk pomoże mi utrzymać uwagę na swoich głównych celach. 

Pytanie do was, kochani: czy używacie aplikacji do planowania (spotkań, treningów, odchudzania itd) czy wolicie wersje papierową?


 kalendarz elle na stole




3 November 2016

#Outfit koszula nocna w roli sukienki

06:00
Witam Was, kochani, po długim weekendzie, i mam nadzieję, że odpoczęliście i jesteście gotowi wrócić do codzienności :) Osobiście udało mi się znaleźć czas dla siebie, rodziny i bliskich, bez czego zwiędłabym jak ścięty kwiatek. Bez oszustwa: wszyscy potrzebujemy chwili na relaks, chwili z osobami, które ładują nas pozytywnym nastrojem oraz chwili w oderwaniu od rodziny z kimś, kto wyciąga do Ciebie rękę z zupełnie innej rzeczywistości. 
Mowa tutaj o babskich wieczorach, liczba których co prawda po urodzeniu dziecka zmniejszyła się w moim wypadku do kilku na rok. Jak to jest: najpierw jak sprawne project menedżerki planujemy spotkanie i chwała Bogu, gdy zajmie to tylko jeden wieczór: "Jutro zostaję sama, może jakiś film obejrzymy czy pójdziemy na zakupy do Złotych Tarasów?", "Ok, nie ma problemu". Nieraz zdarza nam się umawiać bezskutecznie przez cały miesiąc, wymieniając smsami kilka razy w przeciągu weekendu: "Po wczorajszej imprezie umieram....", "Jasne, u mnie tutaj bobas akurat choruje, więc innym razem".



Jak kobiety daleko po osiemnastce często skłaniamy się do zamówienia sushi, oglądania naiwnej komedii lub potrząsającego dramatu z kubkiem zielonej herbaty, ale zdarzają się wyjątki pod tytułem przejdźmy pół Warszawy na piechotę lub odwiedźmy jakąś strasznie fancy kawiarenkę.  
Tak było i tym razem, wybrałam z polecenia znanej blogerki miejscówkę na Powiślu, gdzie niestety moja noga nie postanie już drugi raz. I wprost chodzi o to, że 90 złotych za 2 burgery poniżej przeciętnego poziomu, filiżankę kawy z ekspresu i dzbanek herbaty z torebki jest dla mnie mocnym przegięciem nie w stronę fancy, a w stronę "wiem jak lepiej zarządzić swoim budżetem". Plusem był cichy, praktycznie nieodwiedzany w niedzielne popołudnie lokal. 
Wracając do tematu: nie ma dla mnie nic bardziej relaksującego niż otwarta rozmowa o wszystkim i o niczym, jak w Seksie w Wielkim mieście. Mówi za mnie słowiańskie pochodzenie, a więc przyznam się bez bicia, że bez otwartości nie mam zaufania i nie utrzymuję zbyt długo kontaktu z osobami, które nie mają ochoty na powierzenie swoich emocji. Jak tylko czuję, że na konkretne bodźce człowiek wydaje szablonowe zachowanie jak na rozmowie o pracę - zamykam przed nim swój wewnętrzny świat. Wciąż wierzę, że bliską osobę można znaleźć w każdym wieku a utrzymać z nią relację - niekoniecznie. Korzystam więc z tych niesamowitych chwil, kiedy mogę się stać dla kogoś najlepszym słuchaczem, czy kiedy kolejna historia z mojego życia uporządkuje czyjś głęboko zasrany nieład w życiu :)



Nie wiem za bardzo jak nawiązać do tego mój dzisiejszy outfit, ale spróbuję w taki sposób: zainspirował mnie wybieg DressedUndressed, z tą różnicą że świadomie użyłam prawdziwej koszuli nocnej. Zdaje mi się że całość przypomina mi Francuzkę dzisiejszych czasów: śmiała i intrygującą, łącząca miłość do rzeczy vintage i najgorętszych trendów sezonu. Bardzo rozsądna ale z drugiej strony gotowa na nonszalancję. Rysuje mi się w wyobraźni pajama party we francuskim wydaniu, gdzie piżama zamienia się na koszulę nocną, a ciepły koc i domowy spokój na tętniąca życiem stołeczną ulicę z jej restauracjami i barami.

What I'm wearing:


Coat - Zara
Nightdress - vintage
Faux leather leggins - Allegro
Wedges - vinted.pl
Rhinestones handbag - Centro
Beret - Berry the knit
Suede choker - DIY
Earrings - H&M & Balmain
Stripe shirt - H&M
Belt - H&M


 



Share
zBLOGowani.pl